Doprowadziłam się do normalnego stanu.
Nie mogę uwierzyć, że już jest jesień, Próbuje myśleć o czymś innym, lecz nie
umiem się uwolnić od tych strasznych obrazów. Za 7 dni odbędzie się kontrola i
zostaną wybrane osoby do Okręgu Zapomnienia. Znowu 15 młodych ludzi trafi w to
okropne miejsce.
Polega to na tym, że wybierają 15 rodzin.
Najmłodsze dziecko musi walczyć z resztą zawodników o swoich najbliższych, zanim
on pod wpływem tortur zapomną o świecie. Może wygrać tylko jedna rodzina, co
oznacza, że 14 osób musi zginąć, a ich
rodziny odejdą w zapomnienie. Jest 15 rocznica, więc rodzice lub
opiekunowie będą walczyć o dzieci.
Najchętniej położyłabym się spać, ale to
mnie nie uspokoi. Wręcz przeciwnie. W łazience czeka stos brudnych ubrań.
Wzięłam się do roboty. Na początek sprawdzałam kieszenie czy nic tam nie ma. W
bluzie od brata znalazłam naszyjnik. Była to błękitna łza zawieszona na grubym
łańcuszku. Może chce to podarować jakiejś dziewczynie.
Nadchodziła
pora obiadu. Zmęczona praniem zaczęłam gotować zupę. Za niedługo muszę iść
odebrać dzieci ze szkoły, albo raczej tylko Niss, bo Chriss od razu idzie na
spotkanie. Zapach parującego gulaszu napełnił dom. Dołożyłam jeszcze do ognia i
wyszłam z domu. Ku mojemu zdziwieniu, ona czekała przed szkołą razem z bratem.
-W końcu
jesteś! Przez ciebie się spóźnię!- krzyknął zdenerwowany Chriss.
-Dziś
kończyliśmy godzinę wcześniej-prychnęła obrażona Niss.
-Przepraszam.
Nie wiedziałam. Baw się dobrze na spotkaniu-mówię do brata i zwracam się do
siostry- Ciebie młoda panno zapraszam na pyszny obiadek. Może potem się w coś
pobawimy?- zapytałam radośnie.
-Tak,
tak,tak!-piszczy uradowana
Żwawym krokiem powędrowałyśmy do domu. W
okolicy starego zakładu włókienniczego zauważyłam małą dziewczynkę, siedzącą
pod drzewem. Miała może dziesięć lat. Ubrana w kurtkę o wiele na nią za dużą.
Strasznie przypomina mnie gdy byłam młodsza. Siedziałam pod tym samym drzewem w
zielonej kurtce od ojca. Byłam wtedy strasznie smutna, bo rodzice więcej czasu
poświęcali mojemu bratu niż mnie.
Byłyśmy około 50 metrów od domu, gdy nagle usłyszeliśmy krzyki.
-Rue!-słyszę
zrozpaczony głos.
Odwracam się i widzę młodszą siostrę
Nikolassa biegnącą w naszą stronę. Mała blodnyka bardzo podobna do brata. W
ręku trzymała jego czapkę.
-Rue!Pomóż!
-Nina
uspokój się! Powiedz co się stało,ale spokojnie –mówię troskliwym tonem.
-Zabrali go!
Zabrali Nikolassa-łka Nina.
-Kto!?
-Strażnicy
Dobra! Złapali go! Pójdzie na szubienice!
W tej chwili zamarło mi serce.
-----------------------------------------------------------------------
Rozdział drugi. Co sądzicie? Piszcie, krytykujcie, dawajcie rady.
Przyjmę każdy komentarz z pokorą i się bardzo ucieszę, bo bardzo mi zależy na waszych opiniach. Chcecie czytać dalsze rozdziały? :)
Pozdrawiam :3
Mnie bardzo się podoba! kiedy kolejny rozdział? C:
OdpowiedzUsuń